Wiatr w żagle
Tomasz Żurawiński nigdy nie zerwał ze swoją pasją, żeglarstwem, ale dopiero teraz zdecydował się praktycznie wrócić do hobby sprzed lat, kiedy regatowo pływał na "480-ce". Urodził się w Warszawie, tam spędził młodość, a do Szczecina ściągnęła go obecna żona, Sylwia.
Zaraz po skończeniu szkoły wyjechał do Francji. Doszedł do wniosku, że w Polsce nie ma szans na godziwy zarobek, a nawet pracę. Wprawdzie jako "elektryk" zawsze by gdzie "zaczepił" się, może niekoniecznie na stanowisku prezydenckim, ale - jak to ujmuje - nie "rajcowało" go bycie całe życie pomocnikiem pomocnika.
Trzy lata na obczyźnie, to okres poznawania języka, studiowania, zdobycia karty stałego pobytu, a przede wszystkim pracy w fabryce, produkującej między innymi okna z PCV. Powrót do kraju odbył się niejako pod przymusem lub, jak kto woli, za sprawą losu. Przyjechał odwiedzić mamę nowo nabytym Citroenem, a już na drogi dzień rano, kiedy chciał gdzieś pojechać, samochodu przed oknem nie było.
Inne tematycznie powiązane strony:
|