Zapomogi
Wspomagając nauczycielską "zapomogę" zaczął dorabiać jako akwizytor. Wspomina tamte chwile z mieszanymi uczuciami. - Jak dziś sobie przypomnę, że wsiadałem na motor, na bagażniku mocowałem skrzynkę z wyrobami ze złota i srebra, wartymi często fortunę w stosunku do tego, co zarabiałem, to jeszcze dziś ciarki przechodzą mi po plecach. Trzeba było jednak dorabiać, a być może ze względu na ponoszone ryzyko, praca opłacała się; ciągnąłem więc ją.
Przygód z kolejnymi pracami było na tyle dużo, że w krótkiej publikacji trudno zrealacjonować nawet niewielką ich część. Zwieńczeniem był pomysł kolegi, a dziś wspólnika, Romana Łukaszewskiego, żeby założyć firmę, która zacznie sprzedawać różnego rodzaju ogrodzenia. Do domków jednorodzinnych, do przedsiębiorstw, do ogródków, altanek i działek, a nawet balkonów.
Inne tematycznie powiązane strony:
|